Strajk kierowców Ubera i Bolta mobilizacja branży przewozowej

Strajk kierowców Ubera i Bolta mobilizacja branży przewozowej

Kategoria Przewóz osób
Data publikacji
Autor
NaAplikacji.pl

Strajk kierowców Ubera i Bolta rozlał się na całą Polskę jako ogólnopolska akcja protestacyjna koordynowana oddolnie przez kierowców w mediach społecznościowych, głównie na Telegramie, w odpowiedzi na spadające stawki, rosnące prowizje i brak dialogu z platformami [1][2][3][4]. Kluczowe żądania obejmują minimalną stawkę 4 zł/km lub 3 zł netto do kieszeni, płatny czas oczekiwania zgodny z taryfami miejskimi, obniżenie prowizji do 15%, minimalną cenę kursu 12 zł netto, odszkodowania za odwołane przejazdy oraz koniec blokowania kont bez wyjaśnień [1][3][4]. Protesty z datami 7 kwietnia 2025 i 14 kwietnia 2025 przewidują dezaktywację aplikacji i blokadę systemu, co może utrudnić zamawianie przejazdów w wielu miastach [1][2][3].

Czym jest strajk kierowców Ubera i Bolta?

To skoordynowana, oddolna mobilizacja kierowców współpracujących z platformami przewozowymi, którzy domagają się uczciwych warunków rozliczeń, większej transparentności algorytmów oraz stabilności zatrudnienia i wynagrodzeń [1][2][3][4]. Organizacja odbywa się poza strukturami firm przez grupy na Telegramie i inne kanały społecznościowe, co pozwala szybko synchronizować działania w całej Polsce [1][2][3].

W centrum sporu znajdują się stawki, prowizje i praktyki operacyjne platform, które według kierowców obniżają ich dochód oraz przerzucają ryzyko biznesowe na osoby realizujące przewozy [1][4]. W proteście biorą udział kierowcy obsługujący zlecenia z Ubera, Bolta i FreeNow, co podkreśla szeroką skalę sporu w ekosystemie aplikacji [4][5].

Dlaczego kierowcy protestują?

Kierowcy wskazują na obniżki cen przejazdów wprowadzane przez platformy oraz zmienną, często nieprzewidywalną dynamiczną prowizję, sięgającą nawet 50 procent wartości kursu, co drastycznie zmniejsza finalny zarobek [1][4]. Dodatkowo skarżą się na brak przejrzystości działania algorytmów, które bez zapowiedzi modyfikują naliczanie opłat i warunki akcji promocyjnych [1][2][4].

Problemem jest także niestabilny status zawodowy, w tym brak umów o pracę i wynikających z tego zabezpieczeń socjalnych, przy jednocześnie rosnących kosztach prowadzenia działalności i utrzymania pojazdów [1][2][4]. Według relacji kierowców, by osiągnąć oczekiwany poziom dochodu, muszą pracować ponad 12 godzin dziennie, a 37 procent z nich przekracza 40 godzin tygodniowo [4].

Jakie są kluczowe postulaty?

Rdzeniem żądań jest podniesienie stawek i uporządkowanie zasad rozliczeń z platformami. Kierowcy domagają się minimalnej stawki 4 zł/km, alternatywnie minimum 3 zł netto do kieszeni za każdy przejechany kilometr, a także płatnego czasu oczekiwania według obowiązujących taryf miejskich [1][3][4]. Postulują obniżenie prowizji platform do maksymalnie 15 procent oraz wprowadzenie minimalnej ceny kursu 12 zł netto w celu zagwarantowania opłacalności najkrótszych zleceń [1][3][4].

  Jak model marketplace zmienia życie kierowców?

Wśród żądań znajdują się również odszkodowania za odwołane przejazdy po stronie klienta, zakończenie praktyki arbitralnego blokowania kont bez transparentnych wyjaśnień oraz pełniejsza transparentność zasad działania algorytmów i systemów naliczania płatności [1][3][4]. Organizatorzy akcentują pakiet 10 postulatów obejmujących stawki, prowizje, rekompensaty i przejrzystość zasad współpracy [1][3][4].

Kiedy i gdzie odbywają się protesty?

Akcja weszła w kulminacyjną fazę 7 kwietnia 2025 w godzinach 13:00 do 20:00, obejmując m.in. Poznań oraz Trójmiasto, z rozszerzeniem na kolejne ośrodki w całej Polsce [1][2][3]. W Poznaniu miejscem zgromadzenia była ul. Dworcowa, a kluczowym narzędziem nacisku stała się skoordynowana dezaktywacja aplikacji i blokada systemu w wyznaczonych godzinach [1][3].

Następna odsłona protestu została zaplanowana na 14 kwietnia 2025 od godziny 4:00 do 4:00 dnia następnego, z zapowiedzią szerokiego udziału kierowców w Trójmieście, Warszawie, Poznaniu i kolejnych miastach [1][2][3]. Skala mobilizacji i czas akcji mają zwiększyć presję na platformy i decydentów [1][2][3].

Na czym polega mobilizacja branży przewozowej?

Trzonem mobilizacji jest wyłączenie aplikacji przez znaczną liczbę kierowców w tym samym czasie, co ogranicza dostępność przejazdów i uwidacznia problem niskich stawek [1][2][3]. Działaniom w aplikacjach towarzyszą zgromadzenia uliczne i wspólne przejazdy w newralgicznych punktach miast, co podnosi widoczność protestu [1][2][3].

Komunikacja i koordynacja odbywają się w kanałach społecznościowych, z istotną rolą Telegrama i TikToka, które umożliwiają szybkie przekazywanie decyzji i instrukcji [1][2][4]. Kierowcy apelują jednocześnie o uregulowanie statusu zawodowego oraz o zgodność rozliczeń z taryfami miejskimi i przepisami, wskazując na potrzebę dostosowania praktyk platform do standardów znanych z rynku taksówek i regulacji z 1995 roku [1][2][3].

Ile realnie zarabiają kierowcy na kursie?

Standardowe prowizje platform mieszczą się w przedziale 25 do 30 procent, przy czym stosowana przez część firm dynamiczna prowizja potrafi wzrosnąć do nawet 50 procent wartości kursu [1][4]. W praktyce oznacza to, że z kursu o wartości 100 zł kierowcy zostaje około 30 zł po odliczeniu wszystkich opłat i potrąceń [4].

W tle sporu pozostaje kwestia odniesienia do stabilnych taryf miejskich znanych z tradycyjnych korporacji taksówkowych, gdzie poziom opłat bywa wyższy na krótkim odcinku, co ma znaczenie przy kalkulowaniu minimalnej opłacalności zleceń. Dla porównania poziom opłaty miejskiej na dystansie 7,5 km odpowiada około 39 zł, co ilustruje różnicę między sztywną taryfą a elastycznymi cenami w aplikacjach [1][3][4].

  Uber nowe usługi w Polsce zaskakują pasażerów

Przy takich parametrach wielu kierowców deklaruje konieczność wydłużania czasu pracy powyżej 12 godzin na dobę, a aż 37 procent wskazuje na więcej niż 40 godzin tygodniowo, aby utrzymać się na rynku [4]. Te dane bezpośrednio napędzają żądania minimalnej stawki i płatnego oczekiwania [1][3][4].

Czy platformy wchodzą w dialog?

Według relacji strony społecznej próby uzyskania rozmów spotykają się z ograniczoną reakcją, a Bolt odmówił bezpośrednich negocjacji w sprawie postulatów kierowców [4][5]. Brak konstruktywnego dialogu z platformami, w tym z Uberem i Boltem, jest jednym z powodów eskalacji protestu i rozszerzenia go na kolejne miasta [1][4][5].

Jakie mogą być skutki strajku dla pasażerów i rynku?

W godzinach protestów, ze względu na dezaktywację aplikacji i ograniczenie podaży kierowców, pasażerowie mogą mieć trudności z zamówieniem przejazdu, co sygnalizują organizatorzy akcji i lokalne media [2]. Rozległy, ogólnopolski zasięg mobilizacji, w tym setki zaangażowanych kierowców, wzmacnia efekt odczuwalny dla użytkowników [1].

Skala zainteresowania i solidarności branżowej znajduje odzwierciedlenie w mediach społecznościowych, gdzie materiały informacyjne i nagrania z protestu zbierają wysokie zasięgi, w tym wideo z ponad 38 tysiącami wyświetleń [6]. Rosnąca widoczność problemu może przyspieszyć odpowiedź regulatorów i platform na postulaty środowiska [1][4][5].

Jaki jest kontekst prawny i taryfowy?

Kierowcy odwołują się do miejskich taryf oraz postulują dostosowanie praktyk platform do ram znanych z rynku taksówek, w tym do rozwiązań ustanowionych w regulacjach z 1995 roku, jako punktu odniesienia dla przejrzystych i przewidywalnych stawek [1][2][3]. Z perspektywy pracujących w aplikacjach kluczowe jest też uporządkowanie statusu zawodowego, ponieważ brak umów o pracę i osłon socjalnych potęguje ryzyko finansowe po stronie wykonawców usług [1][2][4].

Postulat płatnego oczekiwania zgodnie z taryfami miejskimi ma wyrównać warunki między segmentem aplikacyjnym a tradycyjnym rynkiem taksówkarskim i ograniczyć presję na zaniżanie wynagrodzeń przez elastyczne cenniki [1][3][4]. To jeden z filarów obecnej mobilizacji branży przewozowej i przyczynek do debaty o standardach rynkowych [1][3][4].

Skąd czerpać aktualne informacje?

Organizatorzy i uczestnicy protestu na bieżąco publikują komunikaty w kanałach społecznościowych, szczególnie w grupach na Telegramie, a lokalne redakcje i serwisy branżowe relacjonują przebieg akcji i decyzje w poszczególnych miastach [1][2][3]. Media ogólnopolskie dokumentują żądania kierowców i stanowisko platform, co pozwala śledzić dynamikę sporu i terminy kolejnych działań [4][5].

Źródła:

  • [1] https://www.lepszypoznan.pl/kierowcy-ubera-i-bolta-planuja-ogolnopolski-strajk-czas-na-zmiane-mowia-organizatorzy-07-04-2025.html
  • [2] https://rzeszow.eska.pl/strajk-kierowcow-ubera-i-bolta-pasazerowie-moga-nie-zamowic-przejazdu-aa-MQP3-p9ds-6URk.html
  • [3] https://www.trojmiasto.pl/moto/Kierowcy-Ubera-i-Bolta-chca-wyzszych-stawek-Strajk-kierowcow-Ubera-i-Bolta-n201347.html
  • [4] https://oko.press/100-zlotych-za-kurs-to-tylko-30-zl-w-kieszeni-kierowcy-taksowkarze-na-aplikacjach-protestuja
  • [5] https://strefabiznesu.pl/strajk-kierowcow-ubera-i-bolta-walcza-o-lepsze-warunki-pracy/ar/c3p2-27445219
  • [6] https://www.youtube.com/watch?v=Ynje45gGOPo

Dodaj komentarz